• Wpisów:21
  • Średnio co: 93 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:15
  • Licznik odwiedzin:6 330 / 2048 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wqwgahdgas iza dizeki za muzyczkę, Dzielę się z wami bo jest BOSKA ♥ !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
No więc przyszły moje dzieci! Zamówiłam je 2 dni temu na allegro i już są I co podobają się ?
 

 
Hej co prawda jest za 8 minut 13.00, ale dla mnie to ranek ewww. Słońce świeci więc jak na razie zapowiada się wszystko okej. Ostatnio natknęłam się na Tumblr'a pewnego chłopaka z Polski i nie powiem dobre ma te zdjęcia i gify, więc nie mogłam nie skorzystać i nie wstawić go tutaj x3 Jeśli macie pytania czy będę pisać dalej to opowiadanie o, którym pewnie już wszyscy zapomnieli piszcie na mojego aska; ask.fm/callmeegiraffee .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No to na początek dnia mam dla was coś dobrego do słuchania.
 

 
Ostatnio na nią wpadłam i po prostu słucham jej codziennie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Zaczynam pisac dalszą częśc ;33
ask.fm/callmeegiraffee <--------- pytajcieee !
 

 
ashdajskha znowu zapomniałam napisać ; ___ ; strzelcie mi w głowę czy coś.... ehh.. no ale przy 4 sprawdzianach w 2 dni musicie mi wybaczyć,jutro zaczynam weekend w domu więc na pisze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
... Stałam w ryta i nie wiedziałam o co chodzi.Dziewczynka dalej wpatrywała się we mnie czarnymi oczami gdy nagle swoją siną rączką pokazała mi abym była cicho. Nie wiedziałam o co chodzi, ale umilkłam. Pomyślałam, że jeśli zamknę oczy to zniknie, nie było tak. Robiła to co przedtem kucała i pokazywała mi abym była cicho. Wybiegłam z pokoju jak najszybciej o dziwo nie biegła za mną. Opowiedziałam o tym wszystkim tacie zaprowadziłam go do pokoju i wskazałam gdzie siedziała, ku mojemu kolejnemu zdziwieniu nie widział jej.
-To pewnie z przemęczenia kochanie odpocznij.- Powiedział łagodnie
W tamtej chwili nie wiedziałam co jest realizmem a fikcją jednak byłam pewna, ze to samo działo się z moją mamą. Nigdy jednak nie sądziłam, ze choroba może "przejść" na mnie. Wzięłam 2 tabletki na uspokojenie i zasnęłam. Po przebudzeniu było już południe. Starałam się nie myśleć o tym, że Vea- bo tak ją nazwałam, siedzi w moim pokoju. Ubrałam się czym prędzej zabrałam torbę, pamiętnik matki i wybiegłam z domu. Dotarłam do miejsca gdzie znalazła ten wisior. Nie było za piękne, ale nie mogłam się dziwić nikt tam nie przychodził oprócz Emilii i mojej mamy. Usiadłam na spróchniałej ławce i wyciągnęłam pamiętnik z torby. Wypadła z niego kartka, był to opis zachowania mojej matki w szpitalu zaczęłam czytać...
Pacjent 006534
Dane: Judi Stone, 36 lat, m.urodzenia Seattle (USA)
Schizofrenia w stopniu zaawansowanym, wielka liczba samookaleczeń oraz próby samobójcze.
Zamknięta w izolatce od 2010-2012 z powodu prób samobójczych, numer izolatki 315.

12.05.2011 u pacjenta znaleziono pamiętnik ukryty był w materacu.

[...]
11.05.2011 Drogi pamiętniki dzisiaj przyszła do mnie Emilii krzyczała na mnie. Prosiłam ją aby przestała, ale ona dalej to robiła. Winiła mnie za śmierć Jenny [...].
Dzisiaj w nocy widziałam ja, patrzała na mnie Jenny, tak to ona patrzała na mnie tymi podkrążonymi oczami. Krzyczałam aby przestała, ale ona po prostu tam stała...
-Po prostu stała?Hmm... a co jeśli to dziecko, ta dziewczynka to Jenny, ale jak to! Nie, nie mama nie mogła nikogo zabić tata by mi powiedział!-Zaczęłam krzyczeć, dusiłam się własnymi łzami. Po 10 minutach uspokoiłam się. Postanowiłam czytać dalej...

12.05.2011 Drogi pamiętniku dzisiaj w nocy znowu odwiedziła mnie Jenny. Już nie stała w kącie, dzisiaj weszła pod moje łóżko i drapała. Pytałam ją czemu to robi, ale nic nie mówiła. Robiła to dalej... drapała, drapała,drapała aż nie mogłam tego znieść. Zaczęłam krzyczeć i przybiegła
pielęgniarka. Dali mi tabletki nie chciałam ich, ale zmuszali mnie abym to zrobiła. Jenny nie przestawała ułamała kawałek deski z łóżka. Zobaczyła to ta biała, ta biała co mnie zmuszała do jedzenia tego cholerstwa. Zaczęła mnie pytać do czego mi to, nie wiedziałam o co jej chodzi. Kazała mi poczekać na łóżku, nie chciałam na nim siedzieć NIE NIE NIE! Przybiegła pielęgniarka zawiązała mi oczy i gdzieś zaprowadziła. Czuła obecność Jenny, ona śmierdziała śmiercią...
-To, to jest straszne! O co tu do cholery chodzi?!- Myślałam.
Nie byłam pewna czy cała choroba mam ma związek z medalionem, śmiercią Jenny i tym wszystkim. Postanowiłam odkryć całą prawdę i w jakiś sposób oczyścić moją mamę, o ile mogłam to zrobić.
Postanowiłam od znalezienia powiązań między tymi rzeczami.
_________________________
Meh. skończyłam jak się podoba komentarz i like wiecie zresztą !
Jeśli macie pytania pytajcie śmiało ------> ask.fm/callmeegiraffee ♥
 

 
Czytając pamiętnik również zrobiłam się senna i zasnęłam. Sen miałam dość przyjemny śniły mi się wakacje. Długo jednak to nie trwało, obudziło mnie kapanie. Wstałam więc zobaczyć czy może tata zapomniał dokręcić kran w łazience był jednak zakręcony. Dochodziła 3 w nocy postanowiłam pójść dalej spać, gdyż co mogłam robić o takiej wczesnej godzinie. Mijały godziny szczerze mówiąc nie wiedziałam nawet ile, po prostu sądziłam, że minęło ich dość wiele aby wstać. Podniosłam się i przetarłam oczy była 4.09 byłam lekko zdziwiona, zazwyczaj spałam dłużej o wiele dłużej, ale cóż wracając do rzeczy. Przetarłam oczy i usłyszałam ponowne kapanie coś spłynęło mi po czole była to woda. Uniosłam twarz ku górze i zobaczyłam krople wody wydobywające się z sufitu. Wstałam z łóżka i pobiegłam po schodach aby zobaczyć co się stało. Drzwi od łazienki były otwarte. Lekko przestraszona weszłam do łazienki ujrzałam tam mojego ojca klęczącego przy pralce.
-Eeee tato? Co ty robisz?- Spytałam.
-Eh.. twoja mama prosiła mnie kiedyś abym ją naprawił.- Powiedział Simon wskazując palcem na starą pralkę.
-Ale... tato..-ciągnęłam- przecież mamy nową, lepszą a mama, mama już nie żyje nie potrzebuje jej.-Powiedziałam lekko zmieszana.
Wiedziałam, ze jest mu ciężko z tym co się stało postanowiłam go zostawić i wyjść na werandę przewietrzyć się. Rozsiadłam się na fotelu i oglądałam gwiazdy. Znowu ogarnęła mnie senność i przysnęłam, ponownie obudziło mnie kapanie. Otworzyłam oczy, ale nie byłam już na werandzie byłam w moim pokoju.
-Heh, to pewnie tata.-Pomyślałam.
Powoli oswajałam się z tym co mnie otaczało, było nadal ciemno. Kapanie nie ustawało teraz jednak nie była to woda, wstałam aby sprawdzić co to za substancja. Odwróciłam się w stronę łóżka i zamarłam. Ze ściany ściekała powolnie krew brudząc przy tym pamiętnik mojej matki, który trzymałam na półce za łóżkiem. Pomyślałam, ze po prostu mam przewidzenia jednak krew dalej oblepiała moją ścianę gdy nagle zauważyłam coś jeszcze. Oprócz samej czerwonej "mazi" widniał tam napis; PATRZYMY NA CIEBIE, PATRZYMY NA CIEBIE, PATRZYMY NA CIEBIE.
Myślałam, że zaraz zemdleję gdy nagle w koncie pojawiła się mała dziewczynka. Patrzała na mnie, siedziała skulona i obserwowała mnie...
________________________________
Bardzo przepraszam, ze tak mało napisałam oraz to, ze czekaliście (o ile ktoś czekał) nie mam czas jutro dodam ciąg dalszy
 

ola015
 
schiro
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kinia270201
 
schiro
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
...Naszyjnik wydawał się bardzo śliczny, postanowiłam dać go Leslii. Zgasiłam starą lampę po babci i poszłam do jej pokoiku. Otworzyłam jak najciszej drzwi, leżała tak spokojnie na twarzy miała uśmiech
-Heh pewnie śni jej się coś miłego.- Pomyślałam.
Podeszłam bliżej, starałam się nie przerywać jej snu. Wyciągnęłam wisiorek z kieszeni i położyłam go delikatnie na stoliczku. Pocałowałam ją w czółko i wyszłam z pokoju. Zamykając drzwi spojrzałam na nią jeszcze raz wyglądała jak aniołek. Powoli zaczęłam odczuwać doskwierający mi brak snu, postanowiłam się położyć i odpocząć...
Oto koniec mojego wpisu może jutro uda mi się coś napisać.
-Więc Emilii była bita, och to straszne, nigdy nic na to nie
wskazywało, odkąd pamiętam zawsze była uśmiechnięta a jej twarz była taka piękna i zadbana.- Powiedziałam po cichu.
Wstałam z łóżka i skierowałam się ku strychowi, tam leżały wszystkie rzeczy mamy, których tata nie chciał spalić, zresztą nie dziwie mu się dla mnie też ta cała sytuacja była ciężka. Weszłam po starych wysuwanych schodkach do góry jedyne co zobaczyłam to sterta przedmiotów okrytych zakurzoną płachtą. Postanowiłam poszukać tego naszyjnika wiedziałam, że jest w jednym z tych kartonów,a le nie wiedziałam w którym. Po 30 minutach szukania odnalazłam go, no to znaczy karton z biżuterią matki. Widniał na nim duży napis nie umiałam go rozczytać, ale mówił coś o jakiś przedmiotach do zapomnienia. Zdziwiłam się skoro miały być zapomniane dlaczego nie zostały spalone. W tamtej chwili nie przywiązywałam do tego dużej uwagi, chciała po prostu znaleźć ten naszyjnik. Wyciągnęłam jakieś kasety, pewnie były tam imprezy rodzinne jak jeszcze byłam bardzo mała nigdy nie lubiłam takich rzeczy więc je po prostu, że tak powiem olałam. Stary już brudny medalion leżał na samym dnie kartonu owinięty starą szmatką. Zapisana była w słowa min; widzą cię, widzą cię.. Trochę mnie to przestraszyło, ale prawie od razu zrozumiałam, ze musiała to napisać moja mama kiedy była już chora. Wrzuciłam go to kieszonki przy spodniach i wróciłam do swojego pokoju. Ku mojemu zdziwieniu złożony był on z 2 części jako mała dziewczynka nigdy tego nie zauważyłam. Z lekkim użyciem siły otworzył się. Po prawej stronie była fotografia jakiejś kobiety. Oczy jej spoglądały na lewą stronę medalionu gdzie stała jakaś mała osóbka. Była to na pewno dziewczynka, jednak nie widziałam jak wygląda w miejscu gdzie powinna być jej twarz została wydrapana dziura. Odłożyłam go na komodę tuż obok pamiętnika matki. Nagle naszła mnie myśl aby przeczytać kolejny jej wpis...
3 Kwietnia 2001
Dzisiaj przybiegła do mnie Leslii zaczęła na mnie krzyczeć, że mam zabrać ten medalion. Zdziwiło to mnie gdyż kochała takie rzeczy. Powiedziała mi, że w nocy cały czas ją wołają. Bredziła coś o jakiejś dziewczynce, która co noc leży pod jej łóżkiem i zaprasza ja do siebie. Uznałam, ze mam po prostu gorączkę wzięłam ją na ręce i zaniosłam do mojej sypialni. Bardzo płakała prosiła abym zabrało go od niej. Zgodziłam się, zabrałam medalion i schowałam go w mojej szkatułce...
-Hmm. nie przypominam sobie, abym mówiła mamie o jakiejś dziewczynce. Pewnie miała racje to tylko gorączka.- Pomyślałam.
Postanowiłam wrócić do dalszego czytania pamiętnika.
...Leslii bardzo szybko zasnęła, znowu wyglądała jak mały aniołek, uśmiechała się. Sądziłam, że wszystko już będzie dobrze.Postanowiłam odpocząć byłam bardzo zmęczona dzisiejszym dniem.
Koniec wpisu, jest 23.42 jestem bardzo śpiąca, chyba pójdę się położyć, jednak nie mogę zasnąć cały czas ktoś biega po dworze i stuka nie daje mi to spokoju. Jednak jestem zbyt senna aby coś z tym zrobić, jutro dowiem się kto to robił.
__________________________
Dobra dzisiaj mi się przeciągnęło
Mam nadzieję, że choć odrobinę zaciekawi was ta historia Piszcie co sądzicie bardzo mi zależy na waszej opinii Jeśli macie jakieś pytania piszcie tutaj; ask.fm/callmeegiraffee
 

 
...Trudno jest opisywać to co najbardziej mnie boli, ale kiedy to robię wiem, że w jakiś sposób radze sobie z otaczającymi mnie problemami.
Czytałam jej pamiętnik ze łzami w oczach ale musiałam, musiałam się dowiedzieć dlaczego moja matka pełniła samobójstwo. Na początku bardzo źle czułam się z faktem, ze czytam jej prywatne rzeczy. W końcu nikt nie chciałby aby ktokolwiek czytał jego problemy zapisane na kartce, ale tak bardzo chciałam się dowiedzieć dlaczego mnie zostawiła. Tata mówił, że była chora psychicznie i po prostu nadejdzie dzień kiedy albo sobie coś zrobi, albo po prostu odejdzie. Nigdy jednak nie sądziłam, że nastąpi to w dzień moich 18 urodzin.
-Świetne rozpoczęcie dorosłego życia.-pomyślałam.
Skończyłam czytać zabrudzoną kartkę z pamiętnika i udałam się do salonu. Nastawał wieczór co sprawiało, że robiło się coraz ciszej. Psy nadal ujadały, ale nie tak jak w czasie południa, dzisiaj były wyjątkowo spokojne. Może to przez tą mgłę żałoby rozciągniętą nad niebem. Tak czy inaczej nie zwracałam szczególnej uwagi na to co mnie otacza byłam zbyt przybita wiadomością o śmierci mojej matki niż tym, ze już nie długo mam egzaminy i powinnam się uczyć. Postanowiłam wrócić ponownie na górę i przeczytać kolejne "opowiadania" mojej matki. Wzięłam ten najbardziej podrapany i okurzony położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać...
1 Kwietnia 2001
Drogi pamiętniku dzisiaj przyszła do mnie Emilii, była smutna. Zwierzyła mi się, że Erik znowu ja bije, nie musiałam się zastanawiać czy to prawda miała wręcz białe oczy i sine policzki wyglądała jak trup. Poprosiłam ją aby poszła z tym na policję jednak się upierała, że tego nie zrobi. Po rozmowie udałyśmy się na spacer do lasu zaprowadziłam ją tam gdzie często chodziłam z moją małą Leslii. Kiedy spacerowałyśmy zauważyłam coś błyszczącego na drzewie. Podeszłam bliżej Dębu i zobaczyłam srebrny naszyjnik z różą, spytałam Emilii czy wie do kogo może należeć odpowiedziała jednak, że nie. Postanowiłam go zabrać..
Następnie wróciłyśmy do domu, Emilii wróciła do siebie a ja usiadłam na fotelu przyglądając się wisiorkowi. Był na nim jakiś Znak Jakby "V" uznałam to za inicjały właściciela..
_____________________________
Pierwszy tak jakby rozdział za mną skończę go jutro Mam nadzieje, ze wam się podoba jeśli macie jakieś zastrzeżenia piszcie śmiało może uda mi się coś poprawić